Banki kłamią.

Natknąłem się ostatnio na kolejną reklamę kredytu hipotecznego. Wiecie, takiego z roześmianą rodzinką, pieskiem collie i bahorkiem w czapce z daszkiem. Szyld głosił, że „rodzina powinna być u siebie”, „masz prawo do mieszkania”, „to Twój dom” czy coś takiego. Podmiotem reklamującym wcale nie jest zamożny developer, któremu zostało parę chatek i chce je oddać za półdarmo, gestem utracjusza.

Nie.

Reklamującym jest bank.

Jest to czyste skurwysyństwo.

Mieszkanie nie będzie Twoje. Przez trzydzieści lat bank tylko przeczeka, aż powinie Ci się noga i będzie mógł legalnie tę nieruchomość odebrać. Instytucja finansowe kłamią równie bezczelnie jak Hillary Clinton albo HGW.

Zachęcają do wzięcia kredytu, po którym będziesz u „siebie”. Tymczasem, do czasu spłaty ostatniej raty nieruchomość w Sopocie, Las Vegas czy Suwałkach należy do banku. Nie wierzysz? Zaciągnij kredyt, no, na 400 000zł. Przez te lata spłacisz, powiedzmy, 1 000 000zł. I teraz – jeśli machniesz ręką na ostatnią złotówkę „a, zapłacę zeta mniej, i tak się obłowili”, bank Tobie nieruchomość… odbierze. Uniesie się jeszcze honorem, mówiąc, że umów należy dtrzymywać. Zabierze Tobie 999 999zł plus… dom. A w opłatach manipulacyjnych zapłaciłeś jeszcze 15 865zł, to zignoruje. Zatrudni komornika, windykatora i ruską mafię, a każe Tobie ten 1 zł oddać.

Weź kredyt i olej ostatnią ratkę. Zobaczysz, jakim ta milutka instytucja jest przyjacielem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *