Prezes Boniek a dyrektorek z TVP.

Krzysztof Stanowski w książce „Stan futbolu” przedstawia Zbigniewa Bońka jako niezależnego, obrotnego faceta, któremu PZPN… nie jest potrzebny do szczęścia. Ma z czego żyć, jest pewny swojej wartości, posiada poukładane życie rodzinne. Jest żywym przeciwieństwem tzw. betonu partyjnego – który klnie, żre pasztetową do salcesonu i ma wzrok zbitego psa. Wszedłem sobie na twittera p.Bońka.

Facet ma jajca ze stali. Na swoim oficjalnym profilu przedstawia się jako „polski piłkarz, b. selekcjoner”. Informacji, że jest prezesem PZPN – ot, nie zamieszcza. Nie potrzebuje tym epatować.

Ilu znacie takich ludzi?! Ilu nowo poznanych facetów w rozmowie z Wami (posłów, profesorów, milionerów etc.) przemilczałoby swoją funkcję?

Prezesie, gratuluję.

Z taką postawą kontrastuje jeden z dyrektorków z tvp sport. Nazwiska nie chce mi się szukać. Tvp sport pomylił ostatnio transmisję, zamiast meczu Manchesteru puścili biegi czy inną siatkówkę. I teraz: szefuńcio zabrał głos na tłiterze. Wziął winę na siebie (plus), zapowiedział ostre konsekwencje wobec wydawcy (ej, kto tam w końcu odpowiada?), po czym użył wymówki „nie myli się ten, co nic nie robi” (minus jak jasna cholera). Mógłby się nie odzywać, zyskałby więcej szacunku.

A tak, notowania prezesa Bońka wzrosły. Poważnego faceta widać od razu. W tłumie pokrzywdzonych dzieciaków w nie da się go przeoczyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *