Wyłącz komórkę, panie młody.

Letnie, sobotnie popołudnie. Warszawa. Przed wejście do murowanego kościoła spieszą weselni goście. Para młoda stoi. Obserwuje weselników, jakby… samą siebie znała na wylot. Piękne suknie wieczorowe, wspaniałe garnitury, radosne uśmiechy, bukiety kwiatów oraz bezszmerowy fotograf, krzątający się po okolicy. W tle amerykański Buick musztruje swoje cylindry pod maską. Pół godziny życzeń, wreszcie goście pakują się do samochodów, ozdobionych we wstążki na klamkach. Reżyserowany pocałunek do aparatu, ucięty jak nożem uciął po spuście migawki Canona. W końcu szpakowaty pan młody, mając wreszcie Żonę przy sobie… wyciąga telefon. Przegląda fejsbuka, sprawdzając, czy coś ważnego go omija. Taa, lekkie zamieszki w Pakistanie albo wzrost cen rzepaku. Kurtyna…

Na bank oni ze sobą mieszkali przed ślubem. Jest to błąd, wielki jak grzechy Majka Tysona, powodujący znużenie nawet w tak doniosłym momencie. Ładna małżonka (trochę zimna, widać z daleka) budziła zainteresowanie męża, no, w miarę. Oczywiste, bo była lekko nadąsana i miała ostro odkryte ramiona. Gdyby chłop mniej karmił się elektroniką, a słuchał sumienia, objawy by dostrzegł PRZED ślubem…

W ważnych chwilach obecność telefonu Apple przeszkadza. A życie składa się z drobiazgów i nawet mały, lekki aparat rozprasza uwagę. Jeśli bierzesz ślub, wyłącz telefon. Kiedy idziesz na rozmowę o pracę, wyjmij baterię. Na randce – wyłącz to cholerne ustrojstwo.

Bo inaczej dowiesz, ile wyniósł kurs liry tureckiej w Paryżu, a przeoczysz, z kim się właśnie żenisz, przyjacielu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *