„Rozumiemy. Opłata za anulowanie rezerwacji wynosi 100%”.

Fenomenalna nauka. Jeden z moich znajomych odwiedził zamożny kraj zachodu – Austrię, Luksemburg albo Szwajcarię. Z wyprzedzeniem zarezerwował kilkuosobowy stolik w restauracji – eleganckiej niczym Monica Belucci. Kiedy wycieczka po okolicy się przeciągnęła, postanowił anulować rezerwację. Zadzwonił kilka godzin przed umówioną kolacją. W odpowiedzi miły głos managera odrzekł w języku Goethego: „Naturalnie, rozumiemy. Proszę o nr karty kredytowej, bo anulowanie wynosi 100%. I tak muszą Państwo zapłacić całą kwotę”.

Jest to podejście niezwykle dojrzałe.

Świat byłby piękniejszy, gdybyśmy wdrożyli je we własne życie.

Chcesz przerwać studia? Naturalnie, dopiero po zaliczeniu egzaminów i opłaceniu 5 lat.
Obiecałeś, że schudniesz 15 kg albo wyrzucisz lodówkę przez okno? Oczywiście, zapomniał Pan schudnąć, więc pod domem zbierają się gapie, czekający na koszący lot Amiki.
Przysięgałeś małżeństwo dozgonne? Rozumiemy, jeśli druga strona Cię wkurza, możesz od niej odejść. Proszę pamiętać jedynie o dotrwaniu do śmierci, a potem – wachlarz możliwości się poszerza.

„Anulowanie kosztuje 100%”. Byłbym zapomniał! Dzięki tej regule restauracja dorobiła się miana jednej z topowych w Europie.

To może dotyczyć także innych dziedzin życia, hm…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *