Świergotka w Warszawie.

Młode matki w Warszawie noszą zazwyczaj wygodne, nieestetyczne dresy i hmm… znużoną minę sarny postrzelonej w półdupek. Ostatnio w metrze zaś widziałem radosną, świeżo upieczoną mamę, posiadającą zauważalny akcent wschodni. Przeszczęśliwa, typ świergotki. Wiek akademicki, zatem przewija dziecko w czasie, gdy jej rówieśniczki przewiajają woluminy prawa podatkowego (do sesji). Zaobrączkowana, wysokie szpilki, rajstopy, kiecka, pełen makijaż i 100% uroku. Tańczy na peronie z wózkiem i dziecięcym jogutem w dłoniach. W tych szpilach! Gdzie jesteście, malarze świata?

Bankierka i szynszyla – nie zdradzają ukochanego. Bierz je, chłopie!

W miarę zbliżania się Walentynek (tak, wieeem, że to za półtora miesiąca) niesparowane dziewczęta dyskretnie sondują, gdzie znaleźć dobrego męża: „Normalnego, wiesz. Takiego, żeby nie pił. Zapisałam się ostatnio na kurs układania kwiatków i naukę hiszpańskiego, ale nawet tam nikogo nie poznałam”. Temu zagadnieniu towarzyszy westchnięcie i zaciśnięte usta. Aha. Byłbym człowiekiem niedobrym niczym polskie kino, gdybym nie zastanowił się nad podpowiedzią, skierowaną do wielbicielek filmu „Pamiętnik”. Czytaj dalej Bankierka i szynszyla – nie zdradzają ukochanego. Bierz je, chłopie!

Najpiękniejsza z melodii, wg Diany Rudnik.

Czytam wywiad z p. Dianą Rudnik, dziennikarką. Super babka – jak każda, którą cenię. Zawsze elegancka, taktowna, ułożona. Ładna. Początek ankietki, mowa o stacjach radiowych i płytach cd, muzycznych duperelach:
– „Czego Pani słucha najchętniej?”
– „Tak zwyczajnie. Słów ukochanego”.

Prowadząca niezrażona, brnie pytaniem dla miliona czytelników:
– „Czym są dla Pani sprawy intymne?”
– „No właśnie”.
Pytająca pauzuje, lekko zmieszana:
– „Yyy, czyli co?”
– Ależ one są dla mnie… „.

Sprawdziłem. Mężatka z długim stażem. Rety 🙂

Słowiańskie niedomówienia…

W trakcie podróży do Gdyni rozmawiam sobie – in english – ze studiującym MBA Rosjaninem, całkiem zamożnym, przyszłym bankierem. Dość inteligentny, przyszła elita kraju. Antyrządowy, wnioskuję z jego zagajenia:

– „Jeśli chodzi o imperialność – mówi on – to kretyńskie zachowanie. Powiedz no sam: drapieżny atak na Ukrainę, pakowanie pieniędzy w te ich wielkieee rakiety, bezprawie policji, jawne wręcz finansowanie terrorystów, wysyłanie narkotyków prosto na moskiewskie ulice, władza w rękach vip-ów i pogarda dla normalnego obywatela”.

– „Coś w tym jest…” – stwierdzam taktownie.

– „Do tego brudne ulice. Say, Tom, kiedy… ci amerykanie (małą literą, tak by napisał) przestaną robić te wszystkie straszne rzeczy, o których mówimy?” 🙂

Czy zatrudni Cię Donald Trump?

Z Donalda Trumpa:

– „Wiecie, najgorszym pracownikiem jest pracownik… dobry. Złego bowiem zwalniam natychmiast, świetny jest fenomenalnym skarbem firmy. A dobry? Trudno się przyczepić, niby wtapia się w tłum, acz nigdy nie wzniesie reszty na olimpijski szczyt”.

Dla mnie ta myśl ociera się o genialność…

Cześć!

To najlepszy sposób zagajenia. Zwyczajny, sympatyczny. Normalny – dlatego w Warszawie usłyszysz go rzadko. Raczej będzie to „Witam” – w sklepie, w mejlowym spamie, czy CV, które właśnie położono Tobie na biurku.

Na moim blogu będę pisał niepoprawnie. Recenzował książki, ludzi (serio) oraz wyciągał refleksje z codziennych wydarzeń i błysków.