Banki kłamią.

Natknąłem się ostatnio na kolejną reklamę kredytu hipotecznego. Wiecie, takiego z roześmianą rodzinką, pieskiem collie i bahorkiem w czapce z daszkiem. Szyld głosił, że „rodzina powinna być u siebie”, „masz prawo do mieszkania”, „to Twój dom” czy coś takiego. Podmiotem reklamującym wcale nie jest zamożny developer, któremu zostało parę chatek i chce je oddać za półdarmo, gestem utracjusza.

Nie.

Reklamującym jest bank.

Jest to czyste skurwysyństwo.
Czytaj dalej Banki kłamią.

Życie na kredyt oznacza niewolę.

W książce Jordana Belforta „Wilk z Wall Street” główny bohater rozmawia o swoim patencie na lojalnośc pracowników. Tłumaczy się wstępnie z bzdurnych wydatków, który ponoszą jako firma – na catering, futra z norek czy Ferrari w groszki. Kosztowne duperele za 50 000 USD. Argumentuje tak: „Owszem, nasi pracownicy zarabiają na starcie pół miliona dolarów jako maklerzy. Tak, mają po dwadzieścia lat, luki w wykształceniu i burzę hormonów. Są chciwi na pieniądze i widzą, że w życiu takiej roboty nie dostaną, zatem chcą się nachapać. Zresztą, uczciwych nie przyjmujemy. Celowo zmuszam chłopaków do kretyńskich wydatków, szpanowania i kupowania najdroższych szampanów. Mimo kolosalnych premii ciągle są na minusie – nigdy ode mnie nie odejdą, harując po nocach. I o to chodzi, o to chodzi, stary!”.
Czytaj dalej Życie na kredyt oznacza niewolę.

Samoopanowanie. Lek na bankructwo.

Słyszeliście kiedyś o sprzątaczce, która z hukiem ogłosiła upadłość? Szewcu, który byłby zmuszony sprzedać segment w wytwornym Wilanowie? Sprzedawcy z „Rossmanna”, który nie miał jak wrócić z rekreacyjne tournée po Karaibach? Kojarzycie takie numery? Ja też nie.

Z drugiej strony: lista zadłużonych po uszy bankierów bywa dłuższa niż playlisty na jutubie. Doradcy kredytowi zwykle walczą o wyplątanie się ze spirali (i ósmej karty kredytowo-zakupowej). Chirurg MUSI pracować 355 dni w roku, by spłacić bieżące, luksusowe wydatki. Choćby miał dość, od pięciu lat z hakiem. Mianowani prezesi SSP klepią biedę tydzień po przykrym telefonie z ministerstwa – dlatego są tacy ulegli. Byli piłkarze Premier League zasuwają na wózkach widłowych, a bokserscy arcymistrzowie po latach – gotują w telezakupach „Mango”.
Wszystko to wskazuje kolejny aksjomat:
Czytaj dalej Samoopanowanie. Lek na bankructwo.