Wyłącz komórkę, panie młody.

Letnie, sobotnie popołudnie. Warszawa. Przed wejście do murowanego kościoła spieszą weselni goście. Para młoda stoi. Obserwuje weselników, jakby… samą siebie znała na wylot. Piękne suknie wieczorowe, wspaniałe garnitury, radosne uśmiechy, bukiety kwiatów oraz bezszmerowy fotograf, krzątający się po okolicy. W tle amerykański Buick musztruje swoje cylindry pod maską. Pół godziny życzeń, wreszcie goście pakują się do samochodów, ozdobionych we wstążki na klamkach. Reżyserowany pocałunek do aparatu, ucięty jak nożem uciął po spuście migawki Canona. W końcu szpakowaty pan młody, mając wreszcie Żonę przy sobie… wyciąga telefon. Przegląda fejsbuka, sprawdzając, czy coś ważnego go omija. Taa, lekkie zamieszki w Pakistanie albo wzrost cen rzepaku. Kurtyna…
Czytaj dalej Wyłącz komórkę, panie młody.

Małżeństwo to wybór. Bycie singlem jest również decyzją.

To nieprawda, że każdy chciałby mieć udane małżeństwo. Po pierwsze, trudno mówić za wszystkich, będąc precyzyjnym. Po drugie, osoby, którym w deklaracjach zależy na ślubie i dzidziusiach, robą dużo MNIEJ niż mogłyby robić. Często nawet nie robią nic. Przyznaję, że ta metoda jest cholernie skuteczna – rzeczywiście owocuje tym, że się nie dzieje… nic. Łzy wylane na poduszkę, kielichy z winem mołdawskim opróżnione, a wiatr jak hulał, tak hula.
Czytaj dalej Małżeństwo to wybór. Bycie singlem jest również decyzją.

Happy Wife, happy Life.

Jednym z najlepszych, papierowych kalendarzy ściennych jest „Mały poradnik życia” Jacksona Browna. Amerykańska książeczka, prezentująca jankeską pogodę ducha i jednocześnie wrażliwość statecznego ojca rodziny. Gość potrafi zagiąć czytelnika swoją błyskotliwością, jak bystry przedsiębiorca zagina wąsatego PSL-owca. Bez trudności, na luzaku.
Czytaj dalej Happy Wife, happy Life.

Małżeństwo zmniejsza więź koleżanek. Rozwód ją… pogłębia.

Aby się o tym przekonać, nasz zespół badawczy przyjrzy się paczce przyjaciółek ze studiów. Wydział nieistotny – może być medycyna, ekonomia albo kosmetologia. Socjologia albo filozofia – już nie (skupują osoby najbardziej zwichrowane, inteligentni ludzie chodzą na polibudę lub wyżej wymienione – albo powinni!). I teraz – dopóki dziewczyny są „do zagospodarowania”, będą się obściskiwały, jeździły na imprezy Opener, popiskiwały na koncertach Happysad, robiły kaskady wspólnych zdjęć na instagram. Papużki nierozłączki są ZAWSZE stanu wolnego. Ta reguła nie zna wyjątków – jak Fiat Punto nie zna bezawaryjności.
Czytaj dalej Małżeństwo zmniejsza więź koleżanek. Rozwód ją… pogłębia.

Nie wiąż się z kimś, kto ma widoczne problemy.

Bo większość z nich ten ktoś… sam sobie stworzył. Analogicznie będzie w związku, małżeńskim lub narzeczeńskim. Stworzą się katastrofy, nieznane naukowcom z NASA. Ludzka kreatywność, także w psuciu sobie życia, przekracza normy unijne. Niestety, kobiety w stylu Beaty Pawlikowskiej czy Bridget Jones są NIE DO NAPRAWIENIA. Złapią depresję, kiedy świeci lipcowe słońce. Wpadną w płacz na widok kotka. Oskarżą pradziadka o krzywy nos – własny nos, do ciężkiej cholery! Dziadkowi nie przeszkodził ożenić się z babką…
Czytaj dalej Nie wiąż się z kimś, kto ma widoczne problemy.

Męska dominacja w małżeństwie.

Warto kobiety kochać, niekoniecznie rozumieć. Doświadczenie było proste, a wykonał je mój kumpel, dając licencję na publikację wniosków. Potrzeba dwóch niezajętych niewiast, kojarzonych np. z pracy, o zbliżonym stanie statusowym (wiek, zajęcie, usposobienie etc.). Do jednej zagaił nad wyraz grzecznie: „Przepraszam. Czy mogłabyś się ze mną – kiedyś tam, wiesz, yyy, spotkać? Kawkę, herbatkę. O ile masz czas, nie chciałbym nalegać”. Panna zrobiła minę sarny, postrzelonej w półdupek. Nie muszę dodawać, że odmówiła – akurat zdechł jej chomik. Trzy miesiące wcześniej.

Czytaj dalej Męska dominacja w małżeństwie.